Cześć! Tu Zaczytana Ola
– miłośniczka książek, kotów i ciepłych historii, które zostają z nami na długo. Na co dzień poruszam się na wózku, ale to właśnie książki dają mi największą swobodę – przenoszą mnie tam, gdzie tylko zapragnę.

Na blogu znajdziesz szczere opinie, książkowe inspiracje, trochę codzienności i ciepła.

Rozgość się. Może znajdziesz tutaj coś, co również odmieni Twoją czytelniczą drogę.


Warto przeczytać

8/07
2022

Edyta Świętek ,,Pełnia szczęścia"


Wiara w samego siebie to bardzo ważna rzecz, lecz warto czasami pomyśleć, czy na pewno zmiany, które planujemy, wyjdą nam na lepsze.

 ,,Ostatnio panna Kociołek usłyszała na temat piersi teorię: wielkość biustu nie ma nic wspólnego z tyciem lub odchudzaniem. Piersi dostaje się w spadku genetycznym po przodkach, co oznacza, że albo są duże, albo małe i koniec. I po co było jeść tyle czekolady? Myślała, że powiększy dzięki niej zawartość stanika, a tymczasem zwiększyła drastycznie obwód łydek." Edyta Świętek ,,Pełnia szczęścia


Witam Was w ten wtorkowy wieczór ☺

Są książki, które biorą człowieka za rękę i mówią: „chodź, odpocznij trochę”. Bez ciężaru, bez wielkich dramatów, za to z humorem, dystansem i takim ciepłym morałem, który zostaje w głowie na dłużej. Dziś wracamy do tej książki i do recenzji, która już kiedyś pojawiła się u mnie – a że nadal mam do niej ogromny sentyment, to pomyślałam, że zasługuje na małe przypomnienie.



Swoją drogą – moim osobistym zdaniem pani Edyta jest zdecydowanie królową sag rodzinnych na naszym rodzimym rynku czytelniczym, ale do tego jeszcze wrócimy w innym wpisie, bo to temat na osobną notkę. Tu bowiem dostajemy coś zupełnie innego niż to, do czego autorka mogła nas przyzwyczaić. I jasne: nie każdemu taki klimat przypasuje… ja jednak byłam zachwycona. To książka lekka, przyjemna, zabawna i z morałem – dokładnie taka, jakiej potrzebowałam.

Bohaterką jest Madzia Kociołek – trzydziestopięcioletnia „stara panna” (ach, jak ja nie lubię tego określenia…), niepozorna szara myszka, którą przytłaczają kompleksy i nieustanne poczucie, że wszyscy wokół radzą sobie lepiej. Madzia jest inteligentna i wrażliwa, ale brakuje jej asertywności. Zbyt często milczy, zbyt łatwo ustępuje, a ludzie – jak to ludzie – potrafią to wykorzystać.

Do tego dochodzi cały wachlarz życiowych „wpadek”, które zdają się ją prześladować: oczko lecące przez całe rajstopy, plamy w najmniej odpowiednim momencie, katastrofy stylizacyjne i sytuacje tak absurdalne, że aż człowiek łapie się za głowę… a po chwili śmieje się w głos, bo przecież dokładnie wiemy, że takie rzeczy lubią przytrafiać się właśnie tym najbardziej pechowym osobom.

Madzia za wszelką cenę chce odmienić swoje bezbarwne życie. I w końcu nadchodzi moment, kiedy jej potencjał zostaje dostrzeżony – dostaje szansę, by pokazać, na co ją stać. A to uruchamia lawinę zdarzeń, które nie tylko wywracają jej codzienność do góry nogami, ale też prowadzą do zmian… czasem śmiesznych, czasem bolesnych, a czasem bardzo zaskakujących. Jest w tym satyra, jest krzywe zwierciadło, jest też ważna myśl: łatwo przesadzić, kiedy za wszelką cenę chce się „wreszcie” stać kimś innym.

Co mnie kupiło?

Przede wszystkim klimat. Lekkość i ironia, ale bez złośliwości. Humor, który jest mądry, trafny i naprawdę poprawia nastrój. I te cudowne, powracające co jakiś czas reakcje Madzi – ja przepadłam! Teksty typu:

o słodki batoniku z marcepanem
albo
Aaa!!! O kotlecie schabowy z mizerią!!!

to było złoto. Takie drobiazgi sprawiają, że bohaterka staje się bardzo „żywa”, a czytelnik (albo słuchacz) ma wrażenie, jakby siedział obok i obserwował to całe zakręcone zamieszanie z pierwszego rzędu.

Podobało mi się też to, że książka ma pomysłową, nietypową narrację i prowadzi do nieoczywistego zakończenia. Nic tu nie jest podane najprostszą drogą, a morał wcale nie wali po głowie – raczej wybrzmiewa gdzieś między wierszami.

Słuchałam w formie audiobooka i muszę to napisać wprost: Pani Marta Markowicz robi tu ogromną robotę. Jej interpretacja dodaje tej historii duszę, podkręca humor i sprawia, że te wszystkie „Madziowe” reakcje brzmią jeszcze zabawniej. Idealne do słuchania w drodze, przy domowych obowiązkach albo wieczorem, kiedy człowiek chce się po prostu wyciszyć i poprawić sobie nastrój.

Podsumowanie

Warto też wspomnieć, że pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 2013 roku pod tytułem „Zakręcone życie Madzi Kociołek” – i według mnie ten tytuł pasuje jak ulał, bo to naprawdę życie pełne zakrętów, wpadek i niespodzianek.

Lekka, łatwa, przyjemna – w sam raz na urlop, na reset, na czytelniczy „oddech”. Ja bawiłam się świetnie, uśmiech nie schodził mi z twarzy, a przygody Madzi na moment oderwały mnie od codzienności.

Zdecydowanie polecam – zwłaszcza jeśli macie ochotę na książkę z humorem, dystansem i morałem, który zostaje w sercu, a nie tylko na ostatniej stronie.

I jeszcze na sam koniec, już totalnie po czytelniczemu: jeśli lubicie moje recenzje i chcecie wesprzeć moje dalsze książkowe działania, to zachęcam do wpłacenia na moje konto w Suppi – możecie mi po prostu postawić kawkę ☕ Będzie mi ogromnie miło i pomoże mi to tworzyć dla Was kolejne wpisy, recenzje i polecajki. Dziękuję z całego serca! 🤍

Książkę w wersji audio możecie znaleźć między innymi na #BookBeat Możecie ją kupić także tutaj👇  

Jak zawsze będzie mi oczywiście bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzu.🙂Pozdrawiam Was życząc fajnego weekendu. ❤

By być na bieżąco zaglądajcie na mój fanpage Zaczytana Ola na Facebooku

Wpadajcie też na Instagram Zaczytana Ola📚

PS. Jako ciekawostkę dodam,że książka wydana wcześniej pod tytułem ,,Zakręcone życie Madzi Kociołek"



Komentarze

Prześlij komentarz

Co sądzisz o tej recenzji? Napisz proszę w komentarzu

Copyright © Zaczytana Ola