2026
Recenzja Świąteczna mordercza układanka Alexandra Benedict
„Śmierć to jest pociąg, który da się opóźnić, ale nie da się wykoleić. ”
Alexandra Benedict Świąteczna mordercza układanka
Dziś biorę na tapet coś innego niż ostatnim razem. Tym razem czas na coś mocniejszego. Mam dla Was książkę „Świąteczna mordercza układanka”, której autorką jest Alexandra Benedict. Już sam tytuł obiecuje dużo: kryminał z zagadką, zimowy klimat i napięcie do ostatniej strony. I na to też liczyłam. Zwłaszcza, że inna powieść autorki zrobiła na mnie piorunujące wrażenie Pamiętam ją do dziś. Czy otrzymałam to czego się spodziewałam? Usiądźcie wygodnie, weźcie sobie coś ciepłego do picia, a ja opowiem Wam zarówno o bohaterach jak i swoich odczuciach i wrażeniach po skończeniu tej historii. 🙂
Główną bohaterką jest Edie O'Sullivan, starsza około 80-letnia kobieta, która pewnego dnia zaczyna otrzymywać tajemnicze przesyłki. Są to fragmenty układanki oraz listy, które wyglądają jak element gry z kimś, kto zna jej życie lepiej niż powinien. Czy to ktoś z jej otoczenia? Z pozoru to tylko dziwna zagadka, ale kiedy jeden z mieszkańców miasteczka zostaje znaleziony na granicy życia i śmierci z kawałkiem układanki w dłoni, sprawa staje się zdecydowanie bardziej poważna.
Wtedy pojawia Sean wnuk Edie, który próbuje ją odsunąć od sprawy,bo po pierwsze może mieć ona jakieś znaczenie dla sprawy, a po drugie zwyczajnie boi się o jej bezpieczeństwo. Jednak kobieta nie zamierza siedzieć w bezczynnie. Razem z przyjaciółką i sąsiadką Rigą rusza w miasto, tropiąc ślady, łącząc elementy układanki i wszystkie dziejące się wydarzenia próbując tym samym dotrzeć do prawdy zanim nadejdzie Wigilia. Pozwolę sobie zacytować fragment książki, by było to dla Was bardziej zrozumiałe:„Cztery, a może więcej osób zginie przed północą w Wigilię Bożego Narodzenia, chyba że uda ci się połączyć wszystkie elementy i mnie powstrzymać.”
To historia dla fanów krzyżówek i puzzli, lubiących detektywistyczne zagadki. Całkiem niezły zamysł na fabułę, choć dla mnie niegopracowany, bo historia ma potecjał.
Powiem Wam jednak tak szczerze, że to jak dotąd moja najsłabsza książka. A naprawdę trudno mnie aż tak znudzić i rozczarować.
Co jej największym problemem? Dla mnie ta historia kompletnie się nie kleiła. Czytając te powieść miałam poczucie, że twórczyni wrzuciła do jednego garnka mnóstwo wątków i zamiast stworzyć z tego logiczną, wciągającą i trzymającą w napięciu intrygę, otrzymujemy miszmasz, który ani nie buduje emocji, ani nie trzyma w napięciu. Bohaterowie wydają płascy i płytcy, bez głębi. Jedynie główna bohaterka ma wyraźniejszy zarys. Jest jak Ebenezer Scrooge z powieści Dickensa, choć zdecydowanie bardziej denerwująca, bo aż przerysowana.
O'Sullivan jeździ po mieście, rozwiązuje fragmenty układanki, ale ja przez większość czasu nie czułam ani zagrożenia, ani stawki o jaką toczy się tytułowa gra. Do tego pojawiają się wątki dotyczące relacji i życia rodzinnego wnuk, jego mąż, temat adopcji, emocjonalne historie, które… teoretycznie powinny i mogłyby dodać wszystkiemu głębi. Jednakże u mnie zadziałały odwrotnie. Miałam wrażenie, że odciągają uwagę od śledztwa, a jednocześnie nie są na tyle dobrze poprowadzone, żeby budzić zaangażowanie. Wrzucanie na siłę wątków LGBT w takiej ilości według mnie było bez sensu, bo co mnie to interesuje gdy sięgam po kryminał? Gdyby to chociaż jeszcze miało jakieś znaczenie dla sprawy... Męczyło mnie to.
I tu dochodzimy do kolejnej rzeczy: nie złapałam żadnej więzi z bohaterami. Zero. Nie czułam z nimi emocjonalnego kontaktu, nie kibicowałam, nie przeżywałam, nie czekałam niecierpliwie na to co będzie dalej, jak zazwyczaj mam. Zwłaszcza gdy czytam coś gdzie przewija się jakaś zagadka lub tajemnice. Książka po prostu posuwała się z trudnem do zakończenia, ktxóre w moim odczuciu z kolei było nieadekwatne do całości. Takie jakieś od czapy i w pewnym stopniu przesadzone, przesłodzone.
„Świąteczna mordercza układanka” Dla mnie ten tytuł pasuje do tej historii jak… no wiecie...pięść do nosa lub ja do roli tancerki baletowej😅
Układanka jeszcze jako tako się broni, bo faktycznie mamy motyw puzzli, no ale świąteczna? Główna bohaterka jest wręcz antyświąteczna, a klimat przynajmniej w moim odczuciu nie daje tej przyjemnej, zimowej otoczki, która w takim kryminale mogłaby być największą zaletą. Święta są tu bardziej hasłem niż realnie wyczuwalnym klimatem.
Muszę jednak być fair: gdyby nie świetna lektorka, to ja bym się przez to do zakończenia bankowo nie przebiła. Audio ratowało odbiór, bo samo w sobie brzmiało przyjemnie i było dobrze zrealizowane. Tylko treść mnie kompletnie nie poniosła.
To miała być mordercza zagadka z tykającym zegarem do Wigilii. Dostaliśmy dziwaczny miks: niby kryminał, niby sensacja, trochę obyczajówki, łamigłówki, „gry w puzzle”, ale bez emocji, bez napięcia i bez bohaterów, których da się polubić albo chociaż zrozumieć.
Jeśli mam porównać,to dla mnie przepaść między dobrze napisanym, wciągającym tego typu tytułem (choćby z Sobańskim) a tym omawianym w recenzji jest ogromna. Czy polecam? Powiem tak: nie odradzam, przekonajcie się sami, może ktoś z Was zupełnie inaczej odbierze tę książkę. Pamiętajcie ile ludzi, tyle opinii, ile opinii tyle gustów. 😉
Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że tytuł i opis obiecywały petardę, a książka okazała się kompletnie nie dla Was?
Lubicie kryminały „z klimatem świątecznym”, czy to dla Was tylko marketing?Jeśli czytaliście „Świąteczną morderczą układankę”, dajcie znać: mieliście podobnie, czy ja po prostu nie trafiłam w ten styl? 👀📚 Dobrego popołudnia i jak najwięcej dobrze zaczytanych chwil.♡☺



Taką sytuację miałam nie raz, gdy opis mnie zaciekawił, ale potem treść mnie rozczarowała.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że ta książka tak bardzo minęła się z Twoimi oczekiwaniami, zwłaszcza po dobrych doświadczeniach z poprzednią powieścią tej autorki. Dobrze, że wspomniałaś o lektorce, bo przy trudniejszej treści dobra interpretacja audio potrafi sporo uratować. Mam podobnie, że jeśli nie poczuję więzi z bohaterami, to nawet najlepsza zagadka nie sprawi, że będę czytać z zaciekawieniem. Dzięki za tę szczerą opinię, przynajmniej wiem, żeby podchodzić do tego tytułu z dystansem.
OdpowiedzUsuńOj zdarzyło się i to niestety nie raz. Nie słyszałam wiele dobrego o tej książce i innych autorki, więc mimo iż jestem zakochana w puzzlach tego tytułu w ogóle nie biorę pod uwagę.
OdpowiedzUsuńChoć opis „Świątecznej morderczej układanki” brzmi intrygująco — tajemnicze przesyłki, puzzle zapowiadające kolejne zbrodnie i napięcie, które powinno rosnąć z każdą stroną — to muszę przyznać, że po Twojej opinii spodziewam się raczej średniej jakości kryminału niż prawdziwego świątecznego hitu 🎄🧩. Widać, że fabuła miała potencjał, ale wiele elementów (mieszanie wątków obyczajowych, słabo zarysowani bohaterowie) niestety go nie wykorzystało — co potwierdzają też opinie czytelników na innych platformach (średnia ocen raczej umiarkowana i ostrożne recenzje społecznościowe).
OdpowiedzUsuń