Cześć! Tu Zaczytana Ola
– miłośniczka książek, kotów i ciepłych historii, które zostają z nami na długo. Na co dzień poruszam się na wózku, ale to właśnie książki dają mi największą swobodę – przenoszą mnie tam, gdzie tylko zapragnę.

Na blogu znajdziesz szczere opinie, książkowe inspiracje, trochę codzienności i ciepła.

Rozgość się. Może znajdziesz tutaj coś, co również odmieni Twoją czytelniczą drogę.


Warto przeczytać

6/03
2026

Recenzja Odrodzenie Agnieszka Lis

 „Co chcesz jeszcze wiedzieć? Nic więcej nie mam do dodania. Kochałam twojego ojca bardzo, ale nie dane mi było przeżywać z nim tej miłości. I kocham twojego tatę, tego, który cię wychowuje. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Kochamy się, choć jest to inna miłość niż z Edwardem… zresztą, myślę, że nie ma dwóch takich samych miłości.”

Odrodzenie  Agnieszka Lis 

 Witajcie w piątek 💙 

Dzisiaj przychodzę do Was z kontynuacją, a zarazem zamknięciem losów Ewy i jej najbliższych w serii: Światło, którą napisała dla nas Agnieszka Lis. Zdarzają się takie książki, które czyta się nie tylko oczami, ale całym sercem. „Odrodzenie” właśnie do takich należy, ale do tego jeszcze wrócimy, nie chce za dużo zdradzać na starcie, byście mieli chęć czytać dalej. Jedno jest pewne 

ta powieść Was zaskoczy. Zachęcam Was do wirtualnego spaceru w moim towarzystwie i lecimy z recenzją. 😉



Akcja powieści przenosi  czytelnika  do Warszawy lat 50. i 60. Miasta, które wciąż dźwiga się po wojnie. Tak jak ludzie, którzy próbują poskładać siebie i umiejscowić gdzieś swoje życie w powojennej nowej rzeczywistości.  W samym środku tego świata jest Ewa i jej rodzina. Niby zwyczajna codzienność, która wcale nie jest zwyczajna, bo tamte czasy ani trochę nie należały do łatwych. Nie zostawiały wiele przestrzeni na swobodę, w szczególności kobietom. Dzieci też nie miały wtedy łatwo. Dziewczyna idzie przez życie uparcie, krok po kroku, z determinacją kogoś, kto nie może sobie pozwolić na słabość, bo nikt za nią nie poniesie konsekwencji.

I czytając, naprawdę zaczęłam się zastanawiać: jak budować siebie, kiedy świat dookoła wymaga milczenia i posłuszeństwa? Ile można unieść, zanim zacznie się pękać po cichu – w środku? W książce nie znajdziecie prostych odpowiedzi, bo to historia o życiu, a życie zwłaszcza w powojennej rzeczywistości rzadko bywało uczciwe i proste.

W tej części powieści bardzo mocno wybrzmiewa też relacja Ewy z Krystyną. Przyjaźń, która z jednej strony daje oparcie, a z drugiej potrafi budzić niezrozumiałe emocje. W tej historii nic nie jest czarno-białe. Są decyzje trudne do zrozumienia, wybory, których nie da się łatwo ocenić, i sytuacje, w których człowiek zaczyna się łapać na tym, że serce mówi jedno, a rozum drugie. Czy przyjaźń zawsze jest bezpiecznym schronieniem? A co jeśli to, co nazywamy bliskością, w pewnym momencie zaczyna być próbą sił? Ja miałam podczas czytania wrażenie, że idę obok Ewy, trzymam ją za rękę, wspieram i jednocześnie czuję, że czasem nawet najbliższe osoby potrafią zaskoczyć najbardziej boleśnie... 

Ogromnie podoba mi się to, jak pisarka prowadzi bohaterów. Nikt nie jest przesadzony, nikt nie jest nijaki. Każda postać ma swoje wyraźne rysy i charakter, a także jest przepełniona rozterkami i emocjami, dzięki czemu łatwiej mi (myślę, że każdemu innemu czytelnikowi także) było przeżywać ich tragedie i radości. Po prostu wejść w ich świat. Każda postać ma swoje uzasadnienie, dźwiga jakieś swoje historie, co niesie za sobą doświadczenia i emocje. I to jest piękne, bo czuć, że autorka żyje każdą z tych postaci, czuć, ze każde słowo włożone w ich usta jest potrzebne, pasuje do sytuacji, jest przemyślane i dobrze wyważone. Właśnie dlatego miałam poczucie, że nie chciałabym w tej lekturze zmieniać absolutnie niczego.

„Odrodzenie” jest książką smutną, to fakt, ale jest to smutek realistyczny, dojrzały, wynikający z życia, a nie z manipulacji czy wyolbrzymionych wydumanych problemów. To historia o tym, jak cienka potrafi być granica między wyborem, a koniecznością. Między miłością, a wstydem, między lojalnością, a zdradą. Podczas czytania naszły mnie refleksje: Gdzie kończy się wybór, a zaczyna przymus? Czy da się ocenić cudzą decyzję, nie znając całego ciężaru, który stał za nią w tamtych czasach? I jak wiele trzeba w sobie siły, żeby się naprawdę odrodzić. Nie na pokaz, tylko w środku.

Podsumowanie 

Jest to poruszająca, bardzo realistyczna opowieść o powojennej Warszawie i ludziach, którzy próbują żyć „normalnie”, choć przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. To książka o codziennej walce. O siebie i najbliższych. O relacjach, które potrafią jednocześnie ratować i ranić, oraz o wyborach, które w tamtych realiach często nie były wyborem, tylko koniecznością. Mocna emocjonalnie, pięknie napisana powieść. Z bohaterami, których się czuje i można ich postepowanie zrozumieć. To dla mnie największa wartość tej książki.To opowieść, która boli, bo jest prawdziwa. Bez tanich chwytów, bez przesadnie „podkręconych” scen, bez nijakich bohaterów. Tu wszystko ma swój ciężar, swoje konsekwencje i swoje miejsce. I chyba dlatego ta historia zostaje w człowieku na długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Jeśli lubicie powieści, które mają w sobie prawdę, klimat epoki, emocje i bohaterów z krwi i kości, to My z Martusią Wam tę książkę polecamy z całego serca. I nie tylko ją, ale również całą serię „Światło”. To literatura, która zostawia ślad. Taki, którego nie chce się z siebie strząsnąć i zdecydowanie daje czytelnikowi do myślenia. 
 
A Wy czytaliście już tę powieść? Znacie książki Agnieszki Lis? Jeśli nie, bierzcie śmiało! Powiem Wam w sekrecie, że to jedna z tych autorek po której książki sięgam bez zbędnego zastanowienia. 😉 Trzymajcie się i do następnego❣️ Dobrego dnia i  zaczytanego weekendu. ♡☺
 
PS. Recenzje poprzednich części znajdziecie tutaj➡️ część pierwsza „Ocalenie”  i część druga „Odkupienie”
 
 

Komentarze

  1. Nie czytałam jeszcze poprzednich odsłon tej historii, więc mam coś do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Co sądzisz o tej recenzji? Napisz proszę w komentarzu

Copyright © Zaczytana Ola