2026
RECENZJA Pod koronami oliwnych drzew Weronika Tomala
Przeszłość bywa ciężarem, ale tylko wtedy, gdy nie potrafimy znaleźć w sobie siły, by jej wybaczyć.
Weronika Tomala ,, Pod koronami oliwnych drzew"
Są takie książki, które czyta się… a one po prostu zostają w sercu na dłużej. Takie, które pachną miejscem, emocjami i wspomnieniami, jakbyśmy sami byli częścią tej historii… 🥺
,,Pod koronami oliwnych drzew" Weroniki Tomali to właśnie jedna z nich.
Już od pierwszych stron poczułam, jakbym przeniosła się do słonecznej Italii – do małego miasteczka, gdzie czas płynie wolniej, a uczucia są intensywniejsze, prawdziwsze… takie, których nie da się zapomnieć.
To opowieść o miłości, która nie przemija.
O przeszłości, która wraca.
I o wyborach, które potrafią zmienić całe życie…
Bo powiedzcie mi – czy można naprawdę zamknąć rozdział, który wciąż żyje w naszym sercu? 💭
Czy zdarzyło Wam się kiedyś wrócić myślami do pierwszej, niewinnej miłości? Takiej, która zostaje gdzieś głęboko w sercu… nawet jeśli życie potoczyło się zupełnie inaczej? 💭
Małe miasteczko na wybrzeżu Włoch – Montepagano – to cały świat Rosy. To tutaj dorastała, kochała i… straciła. Kiedyś częścią jej codzienności był starszy brat i jego przyjaciel Marco – chłopak, w którym zakochała się jeszcze jako dziewczynka. Jednak los, a właściwie bolesne tajemnice z przeszłości, rozdzieliły ich na długie lata…
I nagle on wraca.
Inny. Dojrzały. Przystojny. Owiany tajemnicą i sukcesem.
Ale czy serce naprawdę potrafi zapomnieć? 🤍
Marco chce odbudować rodzinną tłocznię oliwy, wzbudza zainteresowanie całego miasteczka… i wtedy pojawia się ona – Stella.
Nie mogę o niej nie wspomnieć…
Bo powiedzcie mi – ile razy w życiu pojawia się ktoś, kto komplikuje wszystko jeszcze bardziej? 🤯
Stella to miejscowa piękność, kobieta pewna siebie, przyciągająca spojrzenia i bardzo świadoma tego, czego chce. Kiedy Marco wraca, ona od razu pojawia się obok niego – jakby nigdy nic się nie wydarzyło. I choć łatwo byłoby ją zaszufladkować jako „tę trzecią”… ta historia pokazuje coś więcej.
Bo czy ona też nie kocha?
Czy ona też nie walczy o swoje uczucia?
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy emocjonalny rollercoaster…
Bo Marco – ku własnemu zaskoczeniu – nie potrafi wyrzucić z pamięci zielonych oczu Rosy. A Stella? Ona nie zamierza tak łatwo odpuścić.
Bo choć serce podpowiada jedno… rozum czasem mówi coś zupełnie innego.
Podsumowując
Otwierając tę książkę, naprawdę można poczuć całą paletę emocji – od ciepła, nadziei i tęsknoty, po ból, stratę i trudne wybory. I powiedzcie mi… czy to właśnie nie jest życie? Takie prawdziwe, nieidealne, czasem bolesne, ale przez to tak bardzo nasze?
Ta historia ma w sobie coś wyjątkowego… taki lekko cierpki smak, który zostaje z czytelnikiem na dłużej. Nie jest to słodka bajka – i właśnie za to ją pokochałam.
Ja podczas czytania przeniosłam się do słonecznej Abruzji… do wąskich uliczek, zapachu oliwek i tego niepowtarzalnego włoskiego klimatu 🇮🇹
I powiem Wam coś szczerze… ja od lat żartuję, że Pan Bóg źle mnie umiejscowił – bo Italia to moje serce. To miejsce, gdzie chciałabym żyć, oddychać, doświadczać. Kocham ich mentalność, kuchnię, otwartość i ten ogień w emocjach ❤️
I właśnie to wszystko Weronika oddała tutaj tak pięknie…
Czułam. Przeżywałam. Byłam tam.
I powiedzcie mi…
👉 czy można naprawdę zacząć od nowa, kiedy serce już raz zostało złamane?
👉 czy pierwsza miłość ma w sobie coś, czego nie da się zastąpić?
👉 i najważniejsze… czy zawsze istnieje tylko jedno właściwe zakończenie?
💛 Na koniec bardzo dziękuję Wydawnictwu Lucky za egzemplarz książki – to była prawdziwa przyjemność móc zanurzyć się w tej historii i choć na chwilę przenieść się do słonecznych Włoch.
💛 Dziękuję Ci, Weroniko, za tę historię… za emocje i za to, że choć na chwilę mogłam być tam – pod koronami oliwnych drzew.
Książkę możesz kupić także tutaj 👇
A jeśli podoba Wam się to, co tworzę i chcesz wesprzeć moją pasję, możesz symbolicznie postawić mi ciasteczko 🍪 – będzie mi ogromnie miło!


Mmmm ależ jestem zachęcona :) No i tytuł sam piękny :)
OdpowiedzUsuń