2026
Recenzja Tajemnica bibliotekarki Wioletta Piasecka
„Jestem szczęśliwa, wzruszona, spełniona. Przeszłam daleką drogę,upadałam,wstawałam i szłam dalej, mimo wszystkich przeciwności losu. Wszak przegrywa nie ten, kto padł, ale ten, kto nie chciał powstać. Życie okazało się piękniejsze niż w moich snach.”
Tajemnica bibliotekarki Wioletta Piasecka
I wiecie co? Uwielbiam fakt, że autorka nie idzie na skróty, tylko pokazuje życie takim, jakie bywa naprawdę. Z ranami, które długo się goją, z próbami odbudowania siebie od zera i z pytaniami, na które nie ma łatwych odpowiedzi...
Ta lektura, to kontynuacja losów Dagmary Brewki kobiety, która przeszła w życiu naprawdę dużo i teraz robi wszystko, żeby wreszcie złapać oddech. No powiem Wam, że ja totalnie przepadłam w tej historii. To jest ten typ książki, w której nie ma „dobrego momentu”, żeby ją odłożyć, bo ciągle coś się dzieje, a emocje nie puszczają ani na chwilę.
Dagmara próbuje budować swoje nowe życie w małym miasteczku nad Zalewem Wiślanym. Zaczyna powoli stawać na nogi ma pracę, coraz lepiej odnajduje się wśród ludzi, łapie spokój, a nawet pojawia się uczucie, które daje jej nadzieję, że przyszłość może wyglądać inaczej niż przeszłość. Mimo to ta opowieść wcale nie jest przesłodzona. Wręcz przeciwnie twórczyni pokazuje, że nawet w najładniejszych dekoracjach człowiek może nosić w sobie ciężar, z którym nie tak łatwo sobie poradzić.
Wszystko zaczyna się komplikować w momencie, gdy Dagmara dostaje list. Jedna rzecz, jeden moment i nagle to, co budowała z takim trudem, zaczyna się chwiać. Wracają złe myśli, dawne lęki i poczucie, że znów traci kontrolę. Do tego w jej relacji z ukochanym wkradają się niedopowiedzenia, półprawdy, tajemnice… a obok pojawia się także inna kobieta. Dagmara zostaje z tym wszystkim właściwie sama, bo kiedy najbardziej potrzebuje wsparcia, świat robi się wyjątkowo zimny i nie chodzi tylko o pogodę.
Czy Dagmara wytrzyma kolejną próbę, gdy wszystko zaczyna się sypać? Czy da radę zaufać sobie, ale także drugiej osobie – kiedy przeszłość znów puka do drzwi?
Czy wybaczy matce? Czy wybaczy samej sobie? Czy da sobie wreszcie szansę na nowy początek i pozwoli sobie poczuć odrobinę szczęścia czy wciąż będzie karać się za błędy przeszłości?
Podsumowanie
To książka o codziennej walce o siebie, o odbudowywaniu życia krok po kroku i o tym, że czasem najtrudniejsze bitwy rozgrywają się w środku,w myślach, wspomnieniach i sercu.To literatura, która skłania do przemyśleń i refleksji,ale też daje nadzieję. Bardzo poruszyło mnie też to, że pisarka wplata w tę historię temat DDA. Dzięki temu Dagmara nie jest „po prostu bohaterką, która ma pecha”, to nadaje tej postaci jeszcze większej autentyczności. To kobieta z reakcjami, schematami i lękami wyniesionymi z domu, które potrafią rozwalić nawet coś dobrego. To daje mocno do myślenia i zmienia perspektywę patrzenia na jej wybory. Ja polecam Wam ją z całych sił, bo ta historia jest piękna, mądra, prawdziwa i z pewnością warta przeczytania.
A Wy czytaliście już obie części? A jeśli jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia? Dajcie znać w komentarzach. Tymczasem trzymajcie się cieplutko i uważajcie na siebie,bo jest ślisko i niebezpiecznie. Dobrego dnia i tygodnia dla Was.♡☺




Nie miałam okazji poznać tej dylogii, a na pewno jest to ciekawa historia.
OdpowiedzUsuńPolecam serdecznie
UsuńMam za sobą obie części i jestem nimi zachwycona. Ta autorka ma niesamowity dar do tworzenia historii, które są „jakieś” – prawdziwe, bolesne, ale dające nadzieję. „Sekret bibliotekarki” to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii.
OdpowiedzUsuńZgadzam się :-)
UsuńNie znam autorki, ale jakoś mnie nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńRozumiem , może kiedyś poznasz 😊Ja też wielu nie znam.
Usuń