„[...]siadała
na starym ściętym pniu i wdychając zapach igliwia, śniła
o utraconym domu. Sny pachnące igliwiem były marzeniem
o utraconym raju – pomyślała z westchnieniem. Tutaj i tylko
tutaj w tym domu oddychała bardziej, kochała mocniej, żyła
głębiej... ” „Sny pachnące igliwiem” Wioletta Piasecka
Witajcie w nowym tygodniu 💚
Dziś przynoszę Wam dużo śniegu, zapachu lasu i igliwia, bo mam dla Was Sny pachnące igliwiem autorstwa Wioletty Piaseckiej, kontynuacje Sny pachnące poziomkami Chętnie się z Wami podzielę swoją opinią na temat książki. Najpierw jednak trochę Wam ją przybliżę i opowiem co nowego u sympatycznej Leny Szejny. Chwytajcie ulubiony napój i lecimy z tym!
Jest to pełna ciepła i wzruszeń opowieść, która zabiera czytelnika w zimowy świat rodziny, gotowej zrobić wszystko, aby odnaleźć szczęście. Główną bohaterkę poznaliśmy już wcześniej. W tej części młodziutka Lena, po ślubie postanawia zrealizować swoje marzenie z dzieciństwa oraz spełnić wolę ukochanego ojca, wyjeżdżając na studia leśne do Warszawy.
Historia Leny jest pełna kontrastów między tęsknotą za pachnącym igliwiem lasem,a zgniatajcą rzeczywistością miasta i przytłaczającymi realiami Warszawy. Autorka przeplata opowieść między wewnętrznymi rozterkami bohaterki, a tęsknotą za domem i bliskimi. Lena doświadcza trudności związanych z oddaleniem się od rodziny, zwłaszcza męża Kamila, leśniczego, którego miłość jest dla niej niezmiernie ważna.
Kamil, który spotyka chłopca próbującego wyrąbać choinkę, dodaje opowieści elementu tajemnicy i dawki emocji i współczucia oraz pokazuje jego empatyczną naturę. Lena, będąc zafascynowana historią chłopca i jego rodziny, mając równie dobre serce co jej mąż staje przed dylematem, jak pomóc tym ludziom w trudnej sytuacji.
Jak dziewczyna poradzi sobie z trudnościami jakie napotka? Czy Lena znajdzie rozwiązanie,które pozwoli jej spełniać marzenia i być jednocześnie szczęśliwą? Jakie los szykuje dla niej niespodzianki?
Narracja autorki sprawia, że czytelnik z łatwością przenosi się do malowniczego świata leśniczówki, gdzie zapach igliwia i śniegu tworzy atmosferę magicznego świątecznego czasu.
Przesłanie książki o miłości zdolnej zwyciężyć wszelkie przeciwności losu jest wyraźne i stanowi główny motyw tej powieści. Wioletta Piasecka, poprzez swoją historię, przypomina czytelnikowi, że świąteczny czas to okres cudów, spełniania marzeń nie tylko swoich, ale także cudzych.
Podsumowując
Sny pachnące igliwiem to idealna lektura dla miłośników pełnych pozytywnych emocji powieści. Pisarka stworzyła barwny świat, w którym magia zimy i miłość rodzinna są kluczowymi elementami, tworząc niezapomniane wspomnienia z leśniczówki, jeśli macie więc ochotę na słodkie święta marzeń i cudów,to dajcie się więc zaprosić na wigilię do tego magicznego miejsca i pozwólcie, aby opowieść napełniła Was ciepłem radością i otuliła swoim ciepłem.
Dla mnie jednak momentami było aż za słodko, zbyt różowo i za idealnie. Przez co momentami trochę nienaturalnie, a czasem nawet nużąco. Chwilami odczuwałam,że czytam bajkę w której wszyscy żyją długo i szczęśliwie a na końcu książę pocałował księżniczkę...
Czy to coś złego? Na to już niech każdy czytelnik odpowie sobie sam. Pamiętajmy też o tym,że to świąteczna pozycja, więc możemy objeść się cudami i cukrem. Oczywiście polecam tę śnieżną powieść, bo to idealna pozycja dla miłośników takich historii, dla mnie jednak czegoś w niej brakowało.❄️ 🌲
📚📚📚📚 Spodziewałam się po niej więcej oczekiwałabym trochę więcej równowagi, wtedy dla mnie powieść byłaby bardziej autentyczna, mimo tego w świątecznym okresie w którym ją czytałam dała radę. 😉
Pamiętajcie jednak, że wszystko co tutaj czytacie to wyłącznie moja osobista opinia, a wy możecie mieć zupełnie odmienną.
Książka została wysłuchana przy pomocy aplikacji BookBeat - Zakup własny
By być na bieżąco zaglądajcie na mój nowy fanpage Zaczytana Ola na Facebooku
Wpadajcie też na nowy profil Instagram Zaczytana Ola📚
Mnie bardzo się ta książka podobała i żal mi było się z nią rozstać.
OdpowiedzUsuńRozumiem i cieszę się :-)
UsuńMoim zdaniem to piękna książka, nie zauważyłam aby była przesłodzona. Takie historię w życiu na pewno się zdarzają a autorka pokazała ich blaski i cienie . Każdy z nas potrzebuje takich właśnie historii . Dla mnie wyjątkowa książka.
OdpowiedzUsuń.
Mi też się podoba , jednak każdy może mieć inne odczucia :-) Moje są akurat takie , szczere i prawdziwe i zgodne ze mną sama :-)
UsuńCzasem pozytywne emocje są potrzebne. Też ostatnio przeczytałam bardzo miłą książkę. Tytuł zapisuję na zaś.
OdpowiedzUsuńAbsolutnie nie mam nic przeciw pozytywnym emocjom , jednak wg mnie wszystko musi mieć swój umiar. kiedy np. za dużo posłodzisz herbatę ona traci swój smak. Tak samo jest ze wszystkim. nie można przesadzić bo robi się nie naturalnie. Cieszę się jednak , że przeczytasz tą powieść. Ma ona swój własny urok i piękno co zresztą podkreśliłam w recenzji.😊
UsuńTakie opowieści lubię zawsze.
OdpowiedzUsuńCieszę się.😊😊
UsuńSzczerze? Ja rozumiem twój punkt widzenia, bo mnie właśnie dlatego nie przypadła do gustu.
OdpowiedzUsuńDziękuje za zrozumienie😊
UsuńDla mnie wszystkie takie historie są właśnie za słodkie i za idealne. To nic złego, ale ja tego nie lubię, więc często jestem rozczarowana lekturą.
OdpowiedzUsuń