Cześć! Tu Zaczytana Ola
– miłośniczka książek, kotów i ciepłych historii, które zostają z nami na długo. Na co dzień poruszam się na wózku, ale to właśnie książki dają mi największą swobodę – przenoszą mnie tam, gdzie tylko zapragnę.

Na blogu znajdziesz szczere opinie, książkowe inspiracje, trochę codzienności i ciepła.

Rozgość się. Może znajdziesz tutaj coś, co również odmieni Twoją czytelniczą drogę.


Warto przeczytać

25/07
2026

„Tam, gdzie rosną winogrona” Weroniki Tomali – recenzja


Nigdy nie pró­buj wmó­wić lu­dziom opi­nii, którą sama o sobie kształ­tu­jesz. Bo uwie­rzą w nią, zanim zdążą stwo­rzyć sobie swoją wła­sną.
Grafika prezentująca książkę
Autor/autorka Weronika Tomala
Wydawnictwo Lucky
Liczba stron 376
Gatunek Obyczaj, romans

Mówi się, że dobra książka to taka, która trzyma czytelnika w emocjach. Mówiąc szczerze, w „Tam, gdzie rosną winogrona” emocji z pewnością nie brakuje. To opowieść, która momentami boli, innym razem daje nadzieję, ale przede wszystkim nie pozostawia obojętnym.

Gianna od dzieciństwa nie miała łatwego życia. Wychowywała się w domach dziecka i rodzinach zastępczych, nigdy tak naprawdę nie zaznając poczucia bezpieczeństwa ani pewności, że ma swoje miejsce na świecie. Kiedy jako dorosła kobieta ponownie zostaje bardzo mocno skrzywdzona, wydaje się, że nie zostało jej już nic. Wtedy na jej drodze pojawia się Adriano – chłopak, którego znała przed laty i z którym mieszkała u tych samych rodziców zastępczych. Dawniej łączyła ich dziecięca przyjaźń. Teraz oboje są dorośli, mają za sobą trudne doświadczenia i muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wspólna przeszłość może stać się początkiem czegoś nowego..

Bardzo poruszyły mnie losy Gianny i Adriano. Ich historia nie jest prostą, słodką opowieścią o miłości. Oboje noszą w sobie ślady tego, czego doświadczyli jako dzieci. Przeszłość nadal ma wpływ na ich decyzje, sposób myślenia i budowanie relacji. Autorka pokazuje, jak trudno zaufać drugiemu człowiekowi, kiedy wcześniej tak wiele razy zostało się zawiedzionym. Szczególnie doceniłam Adriano za jego uczciwość i dojrzałość emocjonalną. Nie jest bohaterem idealnym, ale potrafi być odpowiedzialny, cierpliwy i uważny na drugiego człowieka. Nie próbuje naprawić Gianny na siłę ani udawać, że wystarczy kilka pięknych słów, aby wszystkie jej rany nagle zniknęły. Daje jej przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa, którego wcześniej tak bardzo jej brakowało. Doceniam tę książkę również za jej prostotę – oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi o prostą czy przewidywalną fabułę, lecz o szczerość opowiadania o ludzkich emocjach. Weronika Tomala nie próbuje na siłę komplikować historii. Pozwala bohaterom przeżywać smutek, radość, strach i chwile uniesienia. Dzięki dokładności opisów można niemal poczuć to wszystko razem z nimi..

Ogromnym atutem książki jest również włoski klimat, który wręcz kipi z każdej strony. Winnice, dojrzewające w słońcu winogrona, niewielkie włoskie miejscowości i rodzinne historie sprawiają, że podczas czytania można choć na chwilę przenieść się pod błękitne niebo Italii. Piękne krajobrazy nie przysłaniają jednak tego, co najważniejsze – emocji bohaterów. Stanowią raczej tło, na którym jeszcze mocniej widać ich ból, tęsknotę i powoli rodzącą się nadzieję. Przyznam, że z ogromnym zaciekawieniem sprawdziłam również informacje dotyczące pobytu Ojca Pio w Serracaprioli. To jeden z tych szczegółów, które pokazują, że autorka nie potraktowała miejsca akcji powierzchownie. Ojciec Pio przebywał tam w latach 1907–1908, kiedy studiował teologię. Lubię, gdy książka nie tylko wzbudza emocje, ale również zachęca do poszukiwania dodatkowych informacji i poznawania prawdziwej historii opisywanych miejsc.

Moje krótkie podsumowanie

Tam, gdzie rosną winogrona to opowieść o trudnym dzieciństwie, potrzebie bliskości, poszukiwaniu własnego miejsca i o tym, że przeszłość może pozostawić w człowieku głębokie ślady, ale nie musi odebrać mu całej przyszłości. To także historia o drugiej szansie – nie tylko na miłość, lecz przede wszystkim na spokojniejsze życie i odzyskanie wiary w siebie. Ta książka przypomina, że nawet człowiek, który bardzo długo był sam, nadal zasługuje na miłość, szacunek i bezpieczeństwo. Nie każdą ranę da się szybko uleczyć, ale czasami obecność właściwej osoby pozwala uwierzyć, że warto jeszcze raz spróbować.

★★★★★
Moja ocena:5/5
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky za możliwość współpracy i poznania historii Gianny i Adriano.

Zaczytana Ola

Komentarze

  1. Piękne i wyjątkowo dojrzałe spojrzenie na tę historię. Najbardziej trafia do mnie Twoja uwaga o tym, że Adriano nie próbuje naprawiać Gianny na siłę, lecz daje jej przestrzeń oraz bezpieczeństwo. To niezwykle cenna refleksja, która pokazuje, jak głęboko wniknęłaś w relację bohaterów. Cieszę się też, że zwróciłaś uwagę na wątek historyczny z Ojcem Pio, bo takie szczegóły świadczą o prawdziwej pasji autorki i świetnie dopełniają cały włoski klimat. Świetna, wartościowa recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu wspaniała recenzja 👏🏻

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuje , że jesteś , zostaw proszę komentarz. Twoja opinia ma dla mnie wielkie znaczenie.