Cześć! Tu Zaczytana Ola
– miłośniczka książek, kotów i ciepłych historii, które zostają z nami na długo. Na co dzień poruszam się na wózku, ale to właśnie książki dają mi największą swobodę – przenoszą mnie tam, gdzie tylko zapragnę.

Na blogu znajdziesz szczere opinie, książkowe inspiracje, trochę codzienności i ciepła.

Rozgość się. Może znajdziesz tutaj coś, co również odmieni Twoją czytelniczą drogę.


Warto przeczytać

26/05
2026

Pomoc domowa. Z ukrycia Freida McFadden

 „Jeśli pod ko­niec tego wie­czo­ru nie dźgnę Su­zet­te widelcem, to tylko dla­te­go, że nie będę wie­dzia­ła, któ­re­go użyć.”

 Freida McFadden Pomoc domowa. Z ukrycia

 Witajcie książkomianiacy🌞

Dzisiaj mam dla Was coś fajnego! Kto pamięta Millie Calloway?Tak! Dobrze się domyślacie, to kolejna historia z Millie w roli głównej. „Pomoc domowa. Z ukrycia”, bo taki nosi tytuł, oczywiście stworzyła ją dla nas Freida McFadden.

Czy twórczyni  utrzymała poziom poprzednich części? Czy mi się podobała?i co tym razem nawywijała Millie? Rozsiądźcie się wygodnie, zapraszam Was na wirtualną kawkę. Ja z wielką przyjemnością przybliżę Wam co nowego słychać u Millie i jak moje wrażenia po przeczytaniu tej lektury. 
 
 Są takie thrillery, które wchodzą człowiekowi pod skórę po cichu. Niby „tylko jeszcze rozdział”, a potem orientujesz się, że od dawna nie oddychasz normalnie, bo napięcie trzyma Cię za gardło. Ta powieść to właśnie ten typ historii. Pozornie zwyczajna codzienność, a pod nią… coś brzydkiego, lepkiego i niepokojącego. I choć czytałam ją trzy dni,z przerwami, bo wiadomo życie ... 😉 To i tak łapałam się na tym, że myślami wracam do tej ulicy i zastanawiam się, kto tu naprawdę jest ofiarą, a kto drapieżnikiem.

Millie przez lata sprzątała i ogarniała cudze domy, marząc, żeby w końcu mieć swój własny kąt. I wreszcie spełnia swoje marzenie. Przeprowadzka z rodziną do wymarzonego domu, na spokojną, podmiejską ulicę, gdzie wszystko wygląda jak z katalogu. Tyle że szybko okazuje się, że ta „idealna fasada” ma pęknięcia. W dodatku jest ich całkiem sporo. 

Na powitanie pojawia się tajemnicza pani Lowell, jest kolacja, uprzejmości, sąsiedzkie uśmiechy. Jednak już od progu czuć dziwny chłód... drzwi otwiera pomoc domowa o spojrzeniu, które potrafi człowieka zmrozić. Potem robi się coraz gorzej: Millie ma wrażenie, że ktoś ich obserwuje, niepokój narasta, a Mąż zaczyna znikać nocami, nie mówiąc dokąd i po co. Kiedy sąsiadka z naprzeciwka ostrzega, by mieć się na baczności, Millie zaczyna rozumieć, że ta ulica ma swoje sekrety. W dodatku takie, które potrafią zniszczyć wszystko, co budujesz.

I właśnie tu autorka robi coś, co umie najlepiej. Bierze „bezpieczny” obrazek wiecie dom, rodzina, spokój i powoli go odkształca, aż ty jako czytelnik przestajesz ufać komukolwiek.

Ta książka naprawdę bardzo mi się podobała. Pisarka genialnie buduje atmosferę. Ten narastający dyskomfort, w którym niby nic „konkretnego” jeszcze się nie dzieje, ale czujesz, że coś jest nie tak. I tylko czekasz z której strony coś się wydarzy... I to napięcie… rośnie rozdział po rozdziale, jakby ktoś powoli dokręcał śrubę.

Co jest w tym wszystkim najlepsze? Ja wymyśliłam trzy scenariusze, jak to wszystko się ułoży. I wiecie co?Żaden z nich się nie sprawdził. Serio. Wiecie, bo ja zwykle w thrillerach lubię bawić się w detektywa i często „łapię” tropy szybciej, niż bym chciała. Przeczuwam, zgaduje,domyślam się, dokładam teorie i usprawiedliwienia. Krótko mówiąc świetnie się bawie. A tutaj? Pudło, pudło i jeszcze raz pudło. No więc sami pomyślcie, jaka to jest dobra powieść, skoro potrafi tak skutecznie wkręcić czytelnika. I wyprowadzić w pole.

Czy naprawdę znamy ludzi, z którymi mieszkamy pod jednym dachem? Gdzie kończy się sąsiedzka uprzejmość, a zaczyna gra pozorów? I co, jeśli „spokojna okolica” to tylko najładniej zapakowane niebezpieczeństwo? Jak ta niebezpieczna gra skończy się dla Milie? 

Podsumowanie 

Jeśli lubicie thrillery,trzymające w napięciu, wciągające sekrety z przeszłości, gęstą atmosferę i ten moment, kiedy zaczynacie podejrzewać absolutnie wszystkich, to jest książka,którą po prostu musicie przeczytać. A jeśli dodatkowo kręcą Was historie o tym, że „nowy start” potrafi być najbardziej ryzykowną decyzją… to tym bardziej. Ja naprawdę nie żałuje, że poznałam tę historię,mimo,że do kontynuacji zazwyczaj podchodzę ciut sceptycznie,bo boje się rozczarowania. Polecamy Wam ją  z Martusią na majowe chwile z książką.  ☺

A Wy? dacie się wciągnąć w tę podmiejską układankę? Komu z bohaterów zaufalibyście jako pierwszemu?

Na koniec, jeśli macie ochotę wesprzeć moją twórczość (recenzje same się nie piszą, a kawa i ciasteczka robią robotę 😉) będzie mi ogromnie miło, jeśli postawicie mi symboliczne ciasteczko. Dzięki temu mogę dalej tworzyć dla Was tyle książkowych treści i wracać z kolejnymi recenzjami



Pozdrawiam Was ciepło życząc odpoczynku i zdecydowanie mniej zawirowań niż u mnie. 😉

 

 PS. Recenzje poprzednich części znajdziecie tutaj ➡️Pomoc domowa i tutaj ➡️Pomoc domowa. Sekret 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Copyright © Zaczytana Ola