2026
RECENZJA | „Nieznajoma z parku” – Anna M. Wan
Są takie książki, przy których mam ochotę przemówić bohaterce do rozsądku, a jednocześnie wciąż chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej. Właśnie tak czytało mi się „Nieznajomą z parku”. Ta historia mnie zainteresowała i wciągnęła, chociaż Liz nieraz wystawiała moją cierpliwość na próbę.
Jack T. Gordon, właściciel agencji ochrony JT Security, ma za sobą bolesne rozstanie. Obserwując park z okna swojego gabinetu, zwraca uwagę na młodą kobietę. Z czasem coraz bardziej wyczekuje jej widoku, a kiedy nieznajoma zaczyna pojawiać się rzadziej, odczuwa niepokój. Wkrótce Liz Blackley przychodzi do jego firmy z nietypową prośbą. Nie wie, że dla mężczyzny, którego właśnie poznaje, od pewnego czasu jest kimś więcej niż przypadkową przechodzącą przez park osobą.
Już ten początek zachęcał mnie do czytania. Chciałam poznać Liz i przekonać się, jak rozwinie się jej znajomość z Jackiem. Lubię, kiedy książka daje mi powód, żeby zajrzeć do kolejnego rozdziału, i tutaj tę ciekawość czułam. Nawet gdy coś mnie denerwowało, nadal interesowały mnie dalsze losy tej dwójki.
A skoro już o Jacku mowa… Kto by nie chciał takiego ochroniarza? Przyznaję, że miał u mnie duże względy i był jednym z powodów, dla których chętnie wracałam do tej historii. Zdecydowanie łatwiej było mi polubić go niż Liz.
Z nią miałam spory problem. Główna bohaterka niesamowicie irytowała mnie swoimi dziecinnymi zachowaniami. Bywały momenty, kiedy naprawdę trudno było mi znaleźć dla niej cierpliwość. Chciałam zobaczyć w jej reakcjach więcej dojrzałości, a tymczasem po raz kolejny miałam ochotę zapytać: „Liz, naprawdę?”. Bohaterowie z wadami potrafią być bardzo ciekawi, jednak tutaj sposób zachowania bohaterki zbyt często przeszkadzał mi w czerpaniu przyjemności z lektury. Byłam zainteresowana jej historią, ale nie zawsze umiałam jej kibicować.
Drugim zastrzeżeniem są opisy. Miejscami zbyt rozbudowane, przeciągnięte i moim zdaniem, niepotrzebne w takiej ilości. Kiedy chciałam już zobaczyć, co wydarzy się dalej, musiałam jeszcze poczekać, aż narracja wróci do właściwych wydarzeń. Przez to fabuła chwilami traciła tempo. Myślę, że skrócenie części tych fragmentów bardzo by jej pomogło, bo sama historia ma w sobie coś, co zachęca do dalszego czytania.
Moje krótkie podsumowanie
Mimo tych uwag ostatecznie polecam „Nieznajomą z parku”. To ciekawa i wciągająca książka, przy której miałam ochotę pozostać pomimo irytacji bohaterką i wolniejszych fragmentów. Nie mogę napisać, że podobało mi się w niej wszystko, ale jestem zadowolona, że poznałam historię Jacka i Liz. Jeśli lubicie romanse i zaintrygował Was pomysł na tę znajomość, dajcie jej szansę. Może Wy będziecie miały do Liz więcej cierpliwości niż ja?
A jak jest u Was: potraficie polubić książkę, nawet gdy główna bohaterka porządnie działa Wam na nerwy?


Czasem właśnie takie irytujące postacie są potrzebne. Dodatkowo podoba mi się okładka.
OdpowiedzUsuńTak tu się zgadzam , na pewno zapamiętam tę książkę na dłużej.
Usuń