2026
RECENZJA „Rodzina Tylczyńskich. Tom 3: Czy my nie jesteśmy z innych światów?” – Monika Klara Krajniak
Niesamowicie przyjemnie było ponownie odwiedzić rodzinę Tylczyńskich! Naprawdę polubiłam tę rodzinkę i z przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom. Tym razem przyszła pora na historię Roberta, który zawiera z Liwią dość szczególną umowę. Mają udawać parę przed swoimi rodzinami. Plan wydaje się prosty, a oboje mogą na nim skorzystać.
Robert liczy, że babcia Helenka wreszcie da mu spokój. Liwia ma znacznie poważniejszy problem: rodzice najchętniej wepchnęliby ją w ramiona Kacpra. Udawany chłopak ma pomóc jej uniknąć przyszłości, którą ktoś już za nią zaplanował. Tylko czy taki układ rzeczywiście da się utrzymać na własnych zasadach?
Ojciec Liwii, Seweryn, jest uznanym prawnikiem i człowiekiem przekonanym, że w jego domu ostatnie słowo zawsze powinno należeć do niego. Wciąż przypomina żonie i córce, że wszystko, co mają, zawdzięczają jego pracy, wpływom i koneksjom. W zamian oczekuje posłuszeństwa. Ich własne zdanie? Najlepiej, żeby zgadzało się z jego zdaniem.
Robert zdecydowanie nie pasuje do planów Seweryna. Ojciec Liwii za wszelką cenę stara się ich rozdzielić, a zaproszenie chłopaka na kolację ma posłużyć jego ośmieszeniu. Już sam zamiar takiego potraktowania kogoś wiele mówi o gospodarzu. Trudno tu nie stanąć po stronie młodych, którym odbiera się prawo do samodzielnych decyzji.
Kim okaże się Kacper? Czy Seweryn w końcu pójdzie po rozum do głowy? Jak wiele można zrobić dla własnego dziecka? I czy z udawanego związku może narodzić się prawdziwe uczucie? Odpowiedzi zostawię Wam do odkrycia podczas lektury.
Bardzo cenię w tej książce to, że obok ciepła i lekkości znalazło się miejsce na sprawy, które w życiu potrafią naprawdę zaboleć. Rodzicielskie oczekiwania, podporządkowywanie bliskich własnej woli, ocenianie człowieka przez pozycję i znajomości przecież podobne sytuacje zdarzają się także poza powieściami. Przy historii Liwii trudno nie pomyśleć o tym, jak ciężko upomnieć się o swoje, kiedy od najbliższych słyszy się przede wszystkim, ile się im zawdzięcza. Zapewnienie rodzinie wygodnego życia nie daje przecież prawa do decydowania za wszystkich.
Monika Klara Krajniak ma ogromny talent do opowiadania takich historii. Pisze lekko, ciepło i z wyczuciem, dzięki czemu nawet przy trudniejszych tematach czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Bardzo podoba mi się, że potrafi zachować tę przystępność, a jednocześnie tak mocno poruszyć czytelnika.
Bo muszę Wam przyznać: ta książka mnie wzruszyła. I to tak, że w gardle urosła mi wielka kula. Nie chcę zdradzać, co dokładnie wywołało tę reakcję, ale właśnie za takie emocje tak lubię czytać. Za momenty, kiedy los bohaterów naprawdę zaczyna mnie obchodzić.
Moje krótkie podsumowanie
Polecam Wam trzeci tom „Rodziny Tylczyńskich” z całego serca. To był bardzo przyjemny, ciepły powrót, choć powodów do wzruszeń również nie zabrakło. Jeśli znacie już tę rodzinkę, koniecznie sprawdźcie, co tym razem u niej słychać.
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf SA.


Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuje , że jesteś , zostaw proszę komentarz. Twoja opinia ma dla mnie wielkie znaczenie.